piątek, 23 sierpnia 2013

Rozłamy i nurty żydowskie


          W dziejopisarstwie chrześcijaństwa najbardziej istotnym rozłamem, spowodowanym głównie przez związek wczesnych kościołów z tym czy też innym dużym ośrodkiem miejskim oraz jego położeniem, było, i jest do dzisiaj, rozejście się greckiego Wschodu oraz łacińskiego Zachodu, z których dowolny włada znaczną diasporą na obszarze drugiego. Do tego rozłamu dołożyło się wiele bodźców teologicznych a także pozateologicznych, a jego źródła można dostrzec już w czasach apostolskich. Istniała różnica między (a) tymi, którzy uważali Jerozolimę za centrum Kościoła uczniów Jezusa, gdzie wspólnocie wierzących, etnicznych Żydów, przestrzegających nadal Prawa Mojżeszowego, przewodzili członkowie rodziny Jezusa, być może w niełatwej współpracy z apostołami, a (b) tymi, którzy wraz ze św. Pawłem skłonni byli raczej postrzegać Kościół jako zgromadzenie o wymiarze ogólnoświatowym, złożone w przeważającej mierze z pogan.
          
           Paweł i nawróceni przez niego  poganie w sposób naturalny uważali wspólnotę w Rzymie, stolicy pogan, za ośrodek władzy równorzędny z ośrodkiem w Jerozolimie. Utrzymanie pogan oraz Żydów w jednej społeczności a także braterstwie na żadnym etapie nie było proste. Ewangelia św. Mateusza, wyraźnie adresowana do wspólnoty chrześcijańskiej złożonej przeważnie z Żydów, potwierdzała ciągłość najważniejszych tradycji judaizmu, ukazując Jezusa jako nowego Mojżesza: Mesjasza, który nadszedł, i dlatego, zgodnie   z proroctwem Izajasza, obejmuje pogan swoim królowaniem. Włączenie pogan zaogniło jednak stosunki z uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. W Liście do Efezjan, który jest bardziej encykliką niż listem skierowanym do jednego tylko miejsca, jakiś wczesny uczeń apostoła widzi, że zjednoczenie tej jawnie heterogenicznej społeczności wymaga eklezjologii biorącej pod uwagę zarówno historyczny przekaz wiary od Jezusa, jak i apostołów, a także profetyczne i charyzmatyczne powołanie Kościoła powszechnego. Już wkrótce ten list musiał się wydawać nierealistyczną mrzonką.


Organizowana przez Pawła w kościołach nowo nawróconych pogan zbiórka pieniędzy na rzecz zubożałych wiernych w Jerozolimie miała na celu stworzenie więzów solidarności między chrześcijanami pochodzenia pogańskiego oraz żydowskiego. Apostoł musiał prosić chrześcijan rzymskich o wstawiennictwo do Boga, aby przybywszy do Judei ujść cało z rąk niewiernych a także aby „święci” kościoła w Jerozolimie zechcieli przyjąć zebrane pieniądze. Widocznie prawdopodobieństwo, że odmówią, było wysokie.


Niebagatelnym źródłem zawikłań w relacjach pomiędzy chrześcijanami pochodzenia żydowskiego oraz pogańskiego było pytanie, czy nawróceni poganie mają obowiązek, czy jedynie prawo do poszanowania żydowskich obrzędów oraz świąt, tak samo jak to robili wierzący Żydzi; albo też, czy z takiego poszanowania płynie uznanie prawa Mojżeszowego za nadal obowiązujące, co zgodnie z apostołem Pawłem było poważnym błędem, przynajmniej w odniesieniu do pogan. Połączone posiłki Żydów z poganami a także były motywem napięć. We wczesnym okresie propagowania Ewangelii poganom ponad wszystko pojednawczą postawę przejawiał bez wątpienia apostoł Piotr, bowiem został skrytykowany przez Pawła za polubowne postępowanie w Antiochii. Justyn Męczennik w II w. uznawał prawo wierzących Żydów do nienaruszania uświęconych żydowskich zwyczajów.

,,Nie było jednakże w tej kwestii jednomyślności pośród tych członków Kościoła, którzy wywodzili się z pogan”. 
                   
Pierwszoplanowych rodów chrześcijan nie dzielił przynajmniej język. Wypowiadano się oraz pisano w grece, która był łącznym językiem wschodniego świata śródziemnomorskiego, wprawdzie Paweł (Żyd z diaspory) zadziwił oficera rzymskiej armii jej znajomością w Jerozolimie.. Chrześcijanie używali aleksandryjskiej wersji Pisma zwanego Septuagintą, której księgi czytane były w synagogach greckojęzycznych, lecz nie w aramejskojęzycznych wspólnotach w Palestynie.

Bardzo długotrwale nie było doniosłych odrębności językowych między chrześcijańskim Wschodem a Zachodem. W 200 roku Tertulian w Północnej Afryce był prekursorem pism teologicznych w języku łacińskim, ale publikował je zarazem po grecku. Do połowy III w. łacina stała się dominującą mową zachodnich chrześcijan, choć długi jeszcze czas istniały kolonie greckie w Rzymie, w Kartaginie, w dolinie Rodanu, a nawet w Hiszpanii. Niektóre z nich na południu Italii a także na Sycylii pozostały greckojęzyczne jeszcze przez następne tysiąclecie. Uchodźcy przed napadami perskimi oraz arabskimi przyczynili się do znacznego zwiększenia greckojęzycznej populacji na Zachodzie w VI i VII w. Spór w połowie II w. między Azją Mniejszą a Rzymem o prawidłowy sposób obliczania daty Wielkanocy brały się częściowo z różnicy między tymi, którzy uważali to święto za pamiątkę Męki, a tymi, którzy świętowali rocznicę Zmartwychwstania. W Azji Mniejszej zachowano też świadomość podtrzymania pierwotnego obyczaju, obchodząc tę uroczystość w dniu żydowskiej Paschy. 


W Rzymie zwyczaj obchodów Zmartwychwstania Pańskiego w pierwszą niedzielę po pełni księżyca po równonocy wiosennej został tak przyjęty, żeby się wydawało, iż pochodzi od św. Piotra oraz św. Pawła. Obecność chrześcijan z Azji  Mniejszej w rzymskiej wspólnocie mogła uczynić z tego kwestię sporną i ok. 190 r. papież Wiktor ogłosił, że odstępstwo od daty rzymskiej Wielkanocy jest jednoznaczne z utratą łączności z biskupem Rzymu i z wyłączeniem z braterskiej wspólnoty. To co w Smyrnie wydawało się autokratyzmem, w Rzymie było duszpasterską koniecznością. Nic nie parceluje bardziej aniżeli poszanowanie różnorakich kalendarzy. W V w. historyk Kościoła Sokrates  komentując rozmaitość praktyk w różnych miejscach, uważał, że skoro Zbawiciel i Jego apostołowie nie pozostawili żadnych rozporządzeń odnośnie obchodzenia świąt, różnorodność nie jest niczym dziwnym ani niezdrowym.

Polikarp


 Polikarp ze Smyrny i Anicet z Rzymu mogli się różnić, pozostając ze sobą we wspólnocie. Uważano, że zarówno tradycja Azji Mniejszej, jak i tradycja Rzymu są pochodzenia apostolskiego. Według Sokratesa ustalanie jednej dla wszystkich daty Wielkanocy należy do rzeczy niekoniecznych, o których wspomina apostolskie zarządzenie zapisane w Dziejach Apostolskich (15, 28). Pochwalał decyzję wspólnot nowacjańskich we Frygii, aby w tym względzie pozostawić wolność poszczególnym Kościołom. Inny pogląd reprezentował w II w. papież Wiktor, a także cesarz Konstantyn na soborze nicejskim w 325 r., uważając rozbieżności dat w kalendarzu Kościoła za ewentualne zagrożenie dla jego spójni.Głównym orędownikiem pokoju a także dopuszczenia różnorodności był Ireneusz, który otwarcie ubolewał nad dążeniem Rzymu do uniformizmu. Niezgoda dotyczyła nie tylko daty Wielkanocy, lecz także długości poprzedzającego ją postu (później Wielkiego Tygodnia oraz Wielkiego Postu). Ireneusz śmiało (a raczej obojętnie) stwierdzał, że sam fakt istnienia „różnic dotyczących postu sprzyja jednomyślności w wierze”. Rzymskie dążenie do uniformizacji dręczyło również Firmiliana, wschodniego obserwatora Cypriana, biskupa Cezarei Kapadockiej, który nie dostrzegał powodu, by rozmaitym Kościołom narzucić jedną liturgię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz