W dziejopisarstwie chrześcijaństwa najbardziej
istotnym rozłamem, spowodowanym głównie przez związek wczesnych kościołów z tym
czy też innym dużym ośrodkiem miejskim oraz jego położeniem, było, i jest do dzisiaj,
rozejście się greckiego Wschodu oraz łacińskiego Zachodu, z których dowolny włada
znaczną diasporą na obszarze drugiego. Do tego rozłamu dołożyło się wiele bodźców
teologicznych a także pozateologicznych, a jego źródła
można dostrzec już w czasach apostolskich. Istniała różnica między (a) tymi,
którzy uważali Jerozolimę za centrum Kościoła uczniów Jezusa, gdzie wspólnocie
wierzących, etnicznych Żydów, przestrzegających nadal Prawa Mojżeszowego,
przewodzili członkowie rodziny Jezusa, być może w niełatwej współpracy z
apostołami, a (b) tymi, którzy wraz ze św. Pawłem skłonni byli raczej
postrzegać Kościół jako zgromadzenie o wymiarze ogólnoświatowym, złożone w
przeważającej mierze z pogan.
Paweł i nawróceni przez niego poganie w sposób naturalny uważali wspólnotę w
Rzymie, stolicy pogan, za ośrodek władzy równorzędny z ośrodkiem w Jerozolimie.
Utrzymanie pogan oraz Żydów w jednej społeczności a także braterstwie na żadnym
etapie nie było proste. Ewangelia św. Mateusza, wyraźnie adresowana do wspólnoty
chrześcijańskiej złożonej przeważnie z Żydów, potwierdzała ciągłość
najważniejszych tradycji judaizmu, ukazując Jezusa jako nowego Mojżesza:
Mesjasza, który nadszedł, i dlatego, zgodnie z proroctwem Izajasza, obejmuje pogan swoim
królowaniem. Włączenie pogan zaogniło jednak stosunki z uczonymi w Piśmie i
faryzeuszami. W Liście do Efezjan, który jest bardziej encykliką niż listem
skierowanym do jednego tylko miejsca, jakiś wczesny uczeń apostoła widzi, że
zjednoczenie tej jawnie heterogenicznej społeczności wymaga eklezjologii
biorącej pod uwagę zarówno historyczny przekaz wiary od Jezusa, jak i apostołów, a także profetyczne i
charyzmatyczne powołanie Kościoła powszechnego. Już wkrótce ten list musiał się
wydawać nierealistyczną mrzonką.
Organizowana przez Pawła w kościołach
nowo nawróconych pogan zbiórka pieniędzy
na rzecz zubożałych wiernych w
Jerozolimie miała
na celu stworzenie więzów
solidarności
między chrześcijanami pochodzenia pogańskiego oraz żydowskiego. Apostoł musiał prosić chrześcijan rzymskich o
wstawiennictwo do Boga, aby przybywszy do Judei ujść cało z rąk niewiernych a także
aby „święci” kościoła w Jerozolimie
zechcieli przyjąć zebrane
pieniądze. Widocznie
prawdopodobieństwo,
że odmówią, było wysokie.
Niebagatelnym źródłem zawikłań w relacjach pomiędzy
chrześcijanami pochodzenia żydowskiego oraz pogańskiego było pytanie, czy nawróceni
poganie mają obowiązek, czy jedynie prawo
do poszanowania żydowskich obrzędów oraz świąt, tak samo jak to robili
wierzący Żydzi; albo też, czy z takiego poszanowania
płynie uznanie prawa Mojżeszowego za nadal obowiązujące, co zgodnie z apostołem Pawłem było poważnym błędem, przynajmniej w odniesieniu do pogan. Połączone posiłki Żydów z poganami a także były motywem napięć. We wczesnym okresie propagowania Ewangelii
poganom ponad wszystko pojednawczą postawę przejawiał bez wątpienia apostoł Piotr, bowiem został skrytykowany przez Pawła za polubowne postępowanie w Antiochii.
Justyn Męczennik w II w. uznawał prawo wierzących Żydów do nienaruszania uświęconych
żydowskich zwyczajów.
,,Nie było jednakże w tej kwestii jednomyślności pośród tych członków Kościoła, którzy wywodzili się z pogan”.
Pierwszoplanowych rodów chrześcijan nie dzielił przynajmniej język. Wypowiadano się oraz
pisano w grece, która był łącznym językiem wschodniego świata śródziemnomorskiego, wprawdzie Paweł (Żyd z diaspory) zadziwił oficera rzymskiej armii jej znajomością w Jerozolimie.. Chrześcijanie używali aleksandryjskiej
wersji Pisma zwanego Septuagintą, której księgi czytane były w synagogach greckojęzycznych, lecz nie w
aramejskojęzycznych wspólnotach w Palestynie.
Bardzo długotrwale
nie było doniosłych odrębności językowych między chrześcijańskim Wschodem a
Zachodem. W 200 roku Tertulian w Północnej
Afryce był prekursorem
pism teologicznych w języku
łacińskim, ale publikował je zarazem po grecku.
Do połowy III w. łacina stała się dominującą mową zachodnich chrześcijan, choć długi jeszcze czas istniały kolonie greckie w
Rzymie, w Kartaginie, w dolinie Rodanu, a nawet w Hiszpanii. Niektóre z nich na
południu Italii a także na
Sycylii pozostały
greckojęzyczne jeszcze przez
następne tysiąclecie. Uchodźcy przed napadami
perskimi oraz arabskimi przyczynili się
do
znacznego zwiększenia
greckojęzycznej populacji na
Zachodzie w VI i VII w. Spór w połowie II w. między Azją Mniejszą a Rzymem o
prawidłowy sposób obliczania daty Wielkanocy brały się częściowo z różnicy między
tymi, którzy uważali to święto za pamiątkę Męki, a tymi, którzy świętowali rocznicę
Zmartwychwstania. W Azji Mniejszej zachowano też świadomość podtrzymania
pierwotnego obyczaju, obchodząc tę uroczystość w dniu żydowskiej Paschy.
W Rzymie zwyczaj obchodów Zmartwychwstania Pańskiego
w pierwszą niedzielę po pełni księżyca po równonocy wiosennej został tak przyjęty,
żeby się wydawało, iż pochodzi od św. Piotra oraz św. Pawła. Obecność
chrześcijan z Azji Mniejszej w rzymskiej wspólnocie mogła uczynić z
tego kwestię sporną i ok. 190 r. papież Wiktor ogłosił, że odstępstwo od daty
rzymskiej Wielkanocy jest jednoznaczne z utratą łączności z biskupem Rzymu i z
wyłączeniem z braterskiej wspólnoty. To co w Smyrnie wydawało się
autokratyzmem, w Rzymie było duszpasterską koniecznością. Nic nie parceluje
bardziej aniżeli poszanowanie różnorakich kalendarzy. W V w. historyk Kościoła
Sokrates komentując rozmaitość praktyk w
różnych miejscach, uważał, że skoro Zbawiciel i Jego apostołowie nie pozostawili
żadnych rozporządzeń odnośnie obchodzenia świąt, różnorodność nie jest niczym
dziwnym ani niezdrowym.
![]() |
| Polikarp |
Polikarp ze
Smyrny i Anicet z Rzymu mogli się różnić, pozostając ze sobą we wspólnocie.
Uważano, że zarówno tradycja Azji Mniejszej, jak i tradycja Rzymu są
pochodzenia apostolskiego. Według Sokratesa ustalanie jednej dla wszystkich
daty Wielkanocy należy do rzeczy niekoniecznych, o których wspomina apostolskie
zarządzenie zapisane w Dziejach Apostolskich (15, 28). Pochwalał decyzję wspólnot
nowacjańskich we Frygii, aby w tym względzie pozostawić wolność poszczególnym
Kościołom. Inny pogląd reprezentował w II w. papież Wiktor, a także cesarz Konstantyn
na soborze nicejskim w 325 r., uważając rozbieżności dat w kalendarzu Kościoła
za ewentualne zagrożenie dla jego spójni.Głównym orędownikiem pokoju a także dopuszczenia różnorodności był Ireneusz,
który otwarcie ubolewał nad dążeniem Rzymu do uniformizmu. Niezgoda dotyczyła
nie tylko daty Wielkanocy, lecz także długości poprzedzającego ją postu (później
Wielkiego Tygodnia oraz Wielkiego Postu). Ireneusz śmiało (a raczej obojętnie)
stwierdzał, że sam fakt istnienia „różnic dotyczących postu sprzyja jednomyślności
w wierze”. Rzymskie dążenie do uniformizacji dręczyło również Firmiliana,
wschodniego obserwatora Cypriana, biskupa Cezarei Kapadockiej, który nie dostrzegał
powodu, by rozmaitym Kościołom narzucić jedną liturgię.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz